Wiele osób korzysta z Twittera, Instagrama czy Facebooka. Przesyłamy i geolokalizujemy zdjęcia, statusy i tweety: nasze życie osobiste staje się publiczne. Mówimy, jak się mamy, dokąd zmierzamy i co robimy. YouTuber Jack Vale wymyślił zabawną rzecz.
«Korzystam z portali społecznościowych na co dzień i mam świadomość, jak szczegółowe informacje można uzyskać sprawdzając czyjś status»powiedział Jacek. Gdy ktoś przesłał zdjęcie lub umieścił tweeta w lokalizacji geograficznej, udałem się do tej lokalizacji i wyszukałem tę osobę. To jest to, co się stało:
Jeśli podobał Ci się ten film, udostępnij go znajomym!
[social4i size = »large» align = »align-left»]
Większość osób na filmie przezabawnie przyjęła tę sztuczkę. Vale mówi, że najbardziej pamiętna reakcja, jaką otrzymał, pochodziła od dwóch osób na końcu filmu. „Jeden z nich był szczęśliwy, kiedy ujawniłem, że to żart, ale drugi chłopiec był zdenerwowany, ponieważ według niego „naruszył jego prywatność”. Mężczyzna zagroził nawet, że wezwie policję.
Często zapominamy, jak bardzo jesteśmy narażeni, gdy udostępniamy dane osobowe online. Na tym blogu opublikowaliśmy już wpis zatytułowany Moc czytania w myślach innych? w którym fałszywy mentalista wiedział o ludziach bardzo osobiste rzeczy (Nie dzięki swoim mocom, ale temu, co publikowali w sieciach społecznościowych).
Być może po obejrzeniu tego filmu przejdziesz do ustawień prywatności sieci społecznościowych i dokonasz drobnych modyfikacji, aby ograniczyć spojrzenia ciekawskich ludzi. A może nie uważasz tego za ważne.